
Mamy tu jeszcze jakichś fanów dobrego jazzu? Jeśli tak - to pewnie nie muszę przedstawiać Herbiego Hancocka, właściwie twórcę całego nurtu fusion, którego to oto dzieło - bo dzieło jest to z pewnością - wywarło na mnie ostatnio ogromne wrażenie. Tylko cztery utwory, ale za to jakie!; Chameleon trwa prawie szesnaście minut, a pod koniec - ciągle nie ma się go dość. Ciężko tej muzyki słuchać, bo ją się wręcz spija - nie wiem, jak można się nie zakochać w Head Hunters. I wobec tego - proszę bardzo!
1. Chameleon - 15:44
2. Sly - 10:20
3. Vein Melter - 9:09
4. Watermelon Man - 6:32
Ładna płyta, zwłaszcza sly i watermelon man mi się spodobały. No i ta okładka.
OdpowiedzUsuńA poza tym, fajny blog.
Ja jestem absolutnie zakochana w "Chameleonie" :> I dziękuję bardzo.
OdpowiedzUsuń