środa, 30 września 2009

Rio En Medio - The Bride Of Dynamite (2007)



Rio En Medio składa się właściwie z jednej osoby, mianowicie pani Danielle Stech-Homsy, która umila sobie (i nam) czas komponowaniem muzyki wpasowującej się w odłamy folku; głównie określa się ją jako freak folk. Utwory są, nie umiem tego inaczej nazwać, leciutkie - ma się wrażenie, że za chwilę ulecą z wiatrem, i na tym chyba polega ich magia. Głos Danielle jest na tyle słodki, że mogłaby śpiewać same kołysanki, i pewnie dobrze by na tym wyszła - podkład w tle też jest na tyle mało rażący, że gdyby przy takiej kompozycji zasnąć, na pewno miałoby się piękne sny. Ale ale, to, że tak ciągle mówię o spaniu wcale nie oznacza, że Rio En Medio jest n u d n e - niedoczekanie! Słucha się bardzo przyjemnie, każda piosenka ma w sobie jakąś charakterystyczną cechę, która różni ją od innych, i - podsumowując - "Bride Of Dynamite" nie odstawia się na półkę tak szybko. Ja zakochałam się od pierwszego usłyszenia i wygląda na to, że jest to miłość prawdziwe platoniczna - może kiedyś nagram o niej płytę? <;

1. You Can Stand
2. Heaven Is High
3. Tiger's Ear
4. Everyone Is Someone's
5. Europe A Prophecy
6. Girls On The Run
7. Kill The Messenger
8. Joe Was On The Plane
9. Friday
10. I See The Star
11. The Baghdad Merchant's Son
12. Liberte

niedziela, 27 września 2009

- Film - Głowa Do Wycierania (1977)



Pierwszy pełnometrażowy obraz w dorobku znanego pewnie (chociaż, mam nadzieję, ze słyszenia) wszystkim reżysera - Davida Lyncha, a zarazem zdecydowanie najbardziej surrealistyczny, pogmatwany, i, chociaż filmy tego pana generalnie w odbiorze do łatwych nie należą - chyba najcięższy do zinterpretowania. Kluczowe pytanie brzmi zatem: czy warto się trudzić? Moim skromnym zdaniem - hell yes, że warto; jest to jeden z tych obrazów, których nie zapomina się do końca życia. Niepokojący, zmuszający do myślenia od pierwszej do ostatniej minuty, momentami obrzydliwy, ale ciągle - zbyt niesamowity, żeby oderwać wzrok od ekranu. Zapoznać się koniecznie (i byłabym wdzięczna za opinie/interpretacje, bo sama co do niektórych znaczeń jeszcze pewna nie jestem, i z chęcią zapoznałabym się z jakimiś pomysłami). Tyle.

środa, 23 września 2009

Dead Can Dance - Into The Labyrinth (1993)



Czyli teraz coś z krainy ambientu, kompozycje raczej nie do słuchania w autobusie koło ósmej, bo dla tak nastrojowej muzyki i klimat musi być odpowiedni - ja Dead Can Dance lubię słuchać wieczorami, przy zapalonej tylko małej lampce, która potęguje magiczne wrażenia, jakie ten zespół potrafi stworzyć. Nie oszukując: jest to muzyka, która nie każdemu przypadnie do gustu, ale myślę, że nie można wobec niej także pozostać obojętnym: albo nie spodoba Ci się zupełnie, albo się w niej zakochasz. A stworzyć coś tak pozostawiającego po sobie ślad (jakikolwiek, choćby negatywny) to już sztuka, prawda?

1. Yulunga (Spirit Dance)
2. Ubiquitous Mr. Lovegrove
3. Wind That Shakes the Barley
4. Carnival Is Over
5. Ariadne
6. Saldek
7. Towards the Within
8. Tell Me About the Forest (You Once Called Home)
9. Spider's Stratagem
10. Emmeleia
11. How Fortunate the Man with None

piątek, 18 września 2009

Lou Reed - Transfomer (1972)



Lou Reed może być wam znany jako założyciel The Velvet Underground, mąż Laurie Anderson, przyjaciel Johna Cale'a albo po prostu - niesamowity muzyk. "Transformer" to, moim skromnym zdaniem, jeden z najlepszych krążków w jego dorobku, raczej nieporównywalny z twórczością VU, bo po prostu - inny, pełen chwytliwych melodii, które podkreślone troszkę mamroczącym głosem Reeda - zyskują niepowtarzalny klimat. Ciężko mi nawet stwierdzić, na czym polega fenomen tego albumu, ale że fenomenalny jest - to już nie podlega dyskusji. A kawałki takie jak "Perfect Day", "Vicious" czy skoczne "Hangin' Round" na pewno pozostaną w pamięci na długo.

1. "Vicious"
2. "Andy's Chest"
3. "Perfect Day"
4. "Hangin' Round"
5. "Walk on the Wild Side"
6. "Make Up"
7. "Satellite of Love"
8. "Wagon Wheel"
9. "New York Telephone Conversation"
10. "I'm So Free"
11. "Goodnight Ladies"
12. "Hangin' Round" [Acoustic Demo]
13. "Perfect Day" [Acoustic Demo]

czwartek, 10 września 2009

Fleet Foxes - Fleet Foxes (2008)



Tę płytę traktuję z wielkim szacunkiem przede wszystkim z jednego powodu: udowodniła i mi, i wielu innym ludziom, że obecny rynek muzyczny, wbrew pozorom, ciągle na wiele jeszcze stać. Można skarżyć się na powtarzalność melodii, na wszechobecną komercję, na niski poziom dzisiejszych kompozycji - ale równie dobrze można przestać narzekać, zakasać rękawy i zabrać się do szukania czegoś wartościowego, bo naprawdę - gdy się postarać, da się i takie pozycje znaleźć. Na Fleet Foxes natknęłam się przez przypadek, właściwie tuż po wydaniu tej oto płyty, i od razu się zakochałam - chłopcy grają specyficzny, wpadający w ucho folk, który momentami jest radosny, a momentami nostalgiczny, i wywołuje całą burzę uczuć - po przesłuchaniu całości ma się wrażenie, że zjadło się wszystkie kolory tęczy. Jest parę utworów na tym krążku, których nie umiem nazwać inaczej niż piękne - idealne dla każdego, kto żywi jakiś sentyment do dźwięków bajkowych, subtelnych, a zapadających w pamięć. Smacznego!

1. "Sun It Rises" – 3:11
2. "White Winter Hymnal" – 2:27
3. "Ragged Wood" – 5:07
4. "Tiger Mountain Peasant Song" – 3:28
5. "Quiet Houses" – 3:32
6. "He Doesn't Know Why" – 3:20
7. "Heard Them Stirring" – 3:02
8. "Your Protector" – 4:09
9. "Meadowlarks" – 3:11
10. "Blue Ridge Mountains" – 4:25
11. "Oliver James" – 3:23

środa, 9 września 2009

Nick Cave And The Bad Seeds - Let Love In (1994)



Warto wiedzieć, że Nick Cave, którego znamy pewnie z przeboju "Where The Wild Roses Grow" nagranego wspólnie z Kylie Minogue (ładna piosenka, ale proszę mi wierzyć - są w jego dorobku dużo lepsze), to wcale nie taki tam pan od jednego utworu, ale prężnie działający muzyk. Proponuję "Let Love In", bo to, moim zdaniem, jedna z najlepszych płyt w dorobku zespołu - pełna emocji, świetnych dźwięków i tekstów, a także niesamowitego głosu pana Cave'a, który jest na tyle charakterystyczny, że ciężko go pomylić z jakimkolwiek innym.
Aha, i kto nie pokocha "Loverman", ten może już więcej nie odwiedzać tego bloga. W tym punkcie jestem niezwykle despotyczna.

1. Do You Love Me
2. Nobody's Baby Now
3. Loverman
4. Jangling Man
5. Red Right Hand
6. I Let Love In
7. Thirsty Dog
8. Ain't Gonna Rain Anymore
9. Lay Me Love
10. Do You Love Me (Part 2)

- Film - Arizona Dream (1993)



Niesamowity film z niesamowitą muzyką w tle, opowiadający trochę o dojrzewaniu do decyzji, trochę o miłości a trochę o tragedii, jakiej nie da się przewidzieć przez uczucia, które przesłaniają cały świat. Z charakterystycznym dla Kusturicy ("Życie Jest Cudem", "Czarny Kot, Biały Kot") humorem, wspaniałymi rolami Johnny'ego Deppa, Faye Dunaway i magicznej Lili Taylor, której kreacja mnie absolutnie urzekła, i raczej nie ucieknie mi z pamięci.
Ciężko właściwie jednoznacznie stwierdzić, o czym jest film, a o czym nie jest na pewno, albo na czym polega jego magia - myślę, że to jeden z tych obrazów, które każdy odbiera na swój sposób, ale zdziwiłabym się naprawdę, gdyby komuś udało się w nim nie zakochać. Dla takiego kina żyje człowiek! ;)

wtorek, 8 września 2009

Herbie Hancock - Head Hunters (1973)


Mamy tu jeszcze jakichś fanów dobrego jazzu? Jeśli tak - to pewnie nie muszę przedstawiać Herbiego Hancocka, właściwie twórcę całego nurtu fusion, którego to oto dzieło - bo dzieło jest to z pewnością - wywarło na mnie ostatnio ogromne wrażenie. Tylko cztery utwory, ale za to jakie!; Chameleon trwa prawie szesnaście minut, a pod koniec - ciągle nie ma się go dość. Ciężko tej muzyki słuchać, bo ją się wręcz spija - nie wiem, jak można się nie zakochać w Head Hunters. I wobec tego - proszę bardzo!

1. Chameleon - 15:44
2. Sly - 10:20
3. Vein Melter - 9:09
4. Watermelon Man - 6:32

El Guincho - Alegranza (2008)


To tak: na początek zarzucimy wędkę na wody eksperymentalnej, ale niesamowicie przyjemnej dla ucha elektroniki, którą tworzy Hiszpan, Pablo Diaz-Reixa, jak to mi powiedziała wikipedia. Mimo tego, że hiszpańskiego uczyłam się trochę, to niestety nie mogę powiedzieć, żebym wiele z tekstów piosenek zrozumiała, wobec czego przyznaję, że moja miłość do Alegranzy polega tylko i wyłącznie na odczuciach słuchowych - jak kiedyś przetłumaczę (albo znajdę jakieś tłumaczenie) to zepnę poślady i spróbuję je tu wrzucić.
Jak na razie - polecam gorąco, cała płytka niesamowicie radosna, sympatyczna i właśnie.. hiszpańska; jeśli komuś, tak jak mi teraz (wrzesień, niestety) zachciałoby się wrócić do lata i ciepłych klimatów - to tylko klikać na rapidszera i słuuuuuchać.

1. Palmitos Park - 2:28
2. Antillas Anone - 5:29
3. Fata Morgana - 3:34
4. Kalise - 5:08
5. Cuando Maravilla Fui - 3:34
6. Buenos Matrimonios Ahí Fuera - 6:46
7. Costa Paraíso - 5:44
8. Prez Lagarto - 3:47
9. Polca Mazurca - 3:37

Standardowe bla, bla, bla

Muzyka, filmy, literatura - to, z czym, według mnie, warto się zapoznać, przy czym popłakać, a przy czym pośmiać się troszkę; taka moja mała misja dla świata, bo z doświadczenia wiem, że dobrych rzeczy ciężko się doszukać, i chciałabym je wszystkie skonwertować w jednym miejscu. Wszystko to bardzo subiektywne, ale jak może być inaczej - jeśli coś się podoba, liczę na opinię, jeśli nie - również, jeśli czegoś szukasz - spytaj, bo może będę mogła się podzielić (a może nie będzie mi się chciało). Wszystkie linki wklejane na stronę są znalezione, ja nie uploaduję niczego (bo nie umiem). Gretki!